Do sosny polskiej!

Drukuj

Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną.
Ty domowy mój prostaku, zakopiańska sosno
Od matki i sióstr oderwana rodu
Stoisz sieroto pośród cudzego ogrodu.

Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku.
Bowiem oboje doświadczamy jednego wyroku.
I mnie także pielgrzymka wyniosła daleka.
I mnie w cudzej ziemi czas życia ucieka.

Czemuś, choć cię starania cudze otoczyły.
Nie rozwinęła wzrostu, utraciła siły?
Masz. tu wcześniej i słonce, i rosy wiośniane.
a przecież twe gałązki bledną pochylone.

Więdniesz.
Usychasz smutna wśród kwitnącej płaszczyzny
I nie ma dla ciebie życia, bo nie ma Ojczyzny.
Drzewo wierne!

Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty
Jeszcze trochę jesiennej i zimowej słoty
A padniesz martwa!
Obca ziemia cię pogrzebie.
Drzewo moje.
Czy będę szczęśliwszy od ciebie ?

Jan Paweł II październik 1995

Ten wpis został wyświetlony 1,789 razy