Me serce zranione ostrzem milczenia…!

Drukuj

Pożółkłe liście unosi pędzący wiatr,

który jeszcze wczoraj pieścił swym podmuchem szczyt Tatr…

Kolorowy dywan rozścielił się nam pod nogi,

a ja, a ja, z dala od Ciebie w myślach biegnę dziś do Ciebie – mój Drogi!

 

W tęsknocie mej przygasł blask wspomnień…

Wróć do mnie Ukochany i życie mi odmień!

Spójrz – zamarły już pola po letniej spiekocie, a nagie drzewa zrzuciły szatę swą,

a ja, a ja,  w dzień i nocy wypatruję Cię, byś utulił we mnie tęsknotę mą…

 

Lato opuściło już progi nasze, a wiatr tańcząc wokół

naszego domu, zakradł się także na poddasze…

Deszcz szemrze, łzy wylewa… –

smagane powiewem, kłaniają się nam wokół drzewa!

 

Słońce gaśnie i zmierzch nadchodzi, już nie uchwycisz odchodzącego dnia…

Och – jak szybko biegną chwile, a ten świat gdzieś ciągle gna…!

W szatę wspomnień przystroił się czas, który nutę nostalgii rozbudził w nas…

A ja, a ja, ciągle czekam, aż zbierzesz mnie ze sobą –

ogarnięta jesieni tęsknotą, pragnę i dziś być z Tobą!

 

Czy wiesz – Ukochany – że nocą księżyc po niebie

się przechadza w towarzystwie gwiazd wielu?

A ja, a ja,  ciągle jestem sama – proszę Cię – wróć do mnie już, mój Ukochany Przyjacielu!

Chcę Ci powiedzieć, że me serce zamarło, zranione ostrzem milczenia…

Przemów do mnie, bo ja za ścianą ciszy wyczekuję Twojego głosu ukojenia…

o. Sergiusz Ślęzak

Ten wpis został wyświetlony 2,839 razy