Nie było cudu…!

Drukuj

Nie było cudu, nie stanąłeś przede mną,
nie powiedziałeś Panie uszom mym słów: Pójdź za mną!
A jednak, a jednak, usłyszałem Twój
głos o Jezu – bo w sercu mym mówiłeś – powołaniem mnie obdarzyłeś.
I nikt nie wie, co się w duszy mej działo,
gdy ziarno Twego głosu w niej zakiełkowało.
Czułem Twą obecność, wielkość, miłość, dobroć,
płakałem ze szczęścia, że Bóg w sercu mym mieszka.

Refren:
To powołanie – jak wiatru tchnienie,
co gna mnie w miłość, w Nieznane z Nim.
Dla świata szaleństwo, dla mnie spełnienie,
zostać na zawsze już tylko przy Nim.
Zostawić wszystko, by zyskać serce,
większe niż ziemia, w głębi zakonne.
Oto już jestem, nic nie chcę więcej,
życie za życie, dary pokorne.

Biłem się z myślami, czy to słuszna droga,
modliłem się wiele, w nocy wstając z łóżka.
Bo jak niegdyś pisał Piotr naszych czasów,
że powołanie, to Tajemnica i wielki Dar od Boga Wszechczasów.
I chociaż jestem Ojcze Twym niegodnym synem,
to jednak pozwoliłeś mi, zostać Kapucynem!
Obdarzyłeś mnie o Jezu darem
powołania kapłańskiego, zakonnego,
bym z Twoją pomocą, prowadził lud Boży do Ojca Twojego i Naszego…

Refren:
To powołanie – jak wiatru tchnienie,
co gna mnie w miłość, w Nieznane z Nim.
Dla świata szaleństwo, dla mnie spełnienie,
zostać na zawsze już tylko przy Nim.
Zostawić wszystko, by zyskać serce,
większe niż ziemia, w głębi zakonne.
Oto już jestem, nic nie chcę więcej,
życie za życie, dary pokorne.

Zostawiam brzegi, co trzymały mnie,
wypływam tam, gdzie nie sięga wzrok.
To nie był przypadek, to nie był sen,
że w sercu poczułem ten cichy krok.
Zmieniłem hałas na cichy klasztor,
Na brązowy habit, na prosty znak,
znalazłem w końcu właściwy port,
gdy zrozumiałem, że to mój szlak.

Refren:
To powołanie – jak wiatru tchnienie,
Co gna mnie w miłość, w Nieznane z Nim.
Dla świata szaleństwo, dla mnie spełnienie,
Zostać na zawsze już tylko przy Nim.
Zostawić wszystko, by zyskać serce,
Większe niż ziemia, w głębi zakonne.
Oto już jestem, nic nie chcę więcej,
Życie za życie, dary pokorne.

Świat pyta: „Czemu?”, świat pyta: „Po co?”
Chcą mierzyć szczęście miarą korzyści.
A ja się staję modlitwą nocą,
gdy w duszę miłość – jak światło – czyści.
Jak ziarno rzucone w dobrą rolę,
Co obumiera, by wydać plon.
Dziś w Twoje ręce składam mą wolę,
Tyś moim życiem, Tyś moim snem.

Refren:
To powołanie – jak wiatru tchnienie,
Co gna mnie w miłość, w Nieznane z Nim.
Dla świata szaleństwo, dla mnie spełnienie,
Zostać na zawsze już tylko przy Nim.
Zostawić wszystko, by zyskać serce,
Większe niż ziemia, w głębi zakonne.
Oto już jestem, nic nie chcę więcej,
Życie za życie, dary pokorne.

o. Sergiusz Ślęzak

Ten wpis został wyświetlony 78 razy