W złocistym parku, gdzie czas leniwie płynie,
idziemy cicho w chłodnej, mglistej dolinie.
Liście jak małe, płonące w słońcu listy,
kładą się pod nogi, a świat jest tak czysty.
Twój ciepły szalik i moja dłoń w twej dłoni,
przed chłodnym wiatrem nasza miłość nas chroni.
Warkocze drzew splecione nad naszymi głowami,
jesień dziś pisze ten poemat wraz z nami.
Refren:
Bo ten jesienny spacer to nasza czuła baśń,
gdy purpura i złoto gaszą codzienną waśń.
W kroplach deszczu na szkle, w szelestach suchych traw,
Ty jesteś moim słońcem pośród chłodnych spraw.
Niech płonie ten wrzesień, niech opada ten liść,
w ten cudny, cichy świat chcę tylko z tobą iść.
Kasztany pękają jak małe, skryte serca,
gdy wiatr gałęziami powoli poniewiera.
W twoich oczach widzę bursztynowe blaski,
jesień dla nas zrzuca swe ponure maski.
Refren:
Bo ten jesienny spacer to nasza czuła baśń,
gdy purpura i złoto gaszą codzienną waśń.
W kroplach deszczu na szkle, w szelestach suchych traw,
Ty jesteś moim słońcem pośród chłodnych spraw.
Niech płonie ten wrzesień, niech opada ten liść,
w ten cudny, cichy świat chcę tylko z tobą iść.
Mgła nas otula jak ciepły, szary koc,
choć dzień jest krótszy, piękniejsza będzie noc.
Z każdym krokiem bliżej, z każdym szeptem śmielej,
w tym cudnym ogrodzie jest nam coraz cieplej.
Refren:
Bo ten jesienny spacer to nasza czuła baśń,
gdy purpura i złoto gaszą codzienną waśń.
W kroplach deszczu na szkle, w szelestach suchych traw,
Ty jesteś moim słońcem pośród chłodnych spraw.
Niech płonie ten wrzesień, niech opada ten liść,
W ten cudny, cichy świat chcę tylko z tobą iść.
o. Sergiusz Ślęzak