Sklep Królestwa Bożego…!

Drukuj
Spacerkiem przez miasto wąziutką ulicą,
idę, gdzie światełka w noc się jeszcze świecą.
Widzę szyld na sklepie „Królestwa Bożego”
– małe drzwi otwarte są tu dla każdego.
Wchodzę więc do środka, zobaczyć co mają,
i za jaką cenę towar tam sprzedają.

 

Widząc mnie przy wejściu, Anioł wręcza siatkę,
ogromną, z jedwabiu, ozdobioną w kratkę.
„Mamy tutaj wszystko, co w życiu potrzeba!
Skarby te przybyły wprost z samego nieba.
Nie przeocz niczego, co znajdziesz w tym sklepie,
im więcej nabierzesz, tym lepiej dla Ciebie”.

 

Biorę wpierw „CIERPLIWOŚĆ” – chcę ją mieć w zapasie,
skoro mi przypadło żyć w tym trudnym czasie.
Na drugim regale są stosy „MIŁOŚCI”.
Tego mi potrzeba na moje słabości –
w oczach czasem siedzi choroba zazdrości
i nienawiść także dręczy moje kości.

 

„MIŁOŚĆ” jest pomocna , ciepła i łagodna
i w codziennym życiu nigdy niezawodna.
Obok buteleczka niebiańskiej „MĄDROŚCI”
– ona mi pomoże rozwiązać trudności.
W życiu już spotkałem góry naiwności,
niewiele widziałem prawdziwej mądrości.

 

W sklepie nie ma wagi, nie widzę też miary!
Obiema rękami biorę z kosza „WIARY”.
Ona jest konieczna w duchowej słabości,
pomaga pokonać wszystkie wątpliwości.
Moja siatka pełna, lśni jak pierścień złoty,
serce się otwiera widząc te klejnoty!

 

Chcę teraz zapłacić, proszę o rachunek.
A Anioł rzecze: „Idź w drogę, to jest podarunek!”
Tuż przed wyjściem widzę świetlaną „NADZIEJĘ”,
obok „POKÓJ”, „RADOŚĆ „- dusza mi się śmieje.
Wkładam te klejnoty do swojej kieszeni –
teraz moje życie na lepsze się zmieni!

 

„Może coś zapłacę, oddam Panu memu?”
„Chrystus już zapłacił dawno, dawno temu.”
Dziękuję Ci Boże z głębi serca mego
za cudowny sklep ten – Królestwa Bożego.
O srebrze, o złocie już teraz nie marzę.
Nawet życie wieczne można dostać w darze!

Autor nieznany

Ten wpis został wyświetlony 305 razy